Aktualności
Piątek, 5 kwietnia 2019 18:38

Pogrzeb "Harnasia". Partyzant odznaczony pośmiertnie Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski (zdjęcia)

W kościele Niepokalanego Poczęcia NMP w Krakowie odbyły się uroczystości ponownego pochówku śp. Stanisława Ludzi ps. „Harnaś”, partyzanta z Ostrowska, adiutanta Józefa Kurasia "Ognia", dowódcy oddziału "Wiarusy".


Był to pierwszy pogrzeb szczątków partyzanta podziemia niepodległościowego, odnalezionych w Krakowie w 2017 r. W uroczystości wzięła udział rodzina „Harnasia”, przedstawiciele Instytutu Pamięci Narodowej, władze wojewódzkie, służb mundurowych, wojskowe grupy rekonstrukcyjne, harcerze, środowiska patriotyczno-narodowe. W uroczystościach uczestniczyły siostry „Harnasia”, a także prezes IPN dr Jarosław Szarek i wojewoda małopolski Piotr Ćwik.

Przybyłych przywitał gospodarz tego miejsca, o. Marian Zawada OCD, przeor klasztoru karmelitów bosych. Przed nabożeństwem wojewoda małopolski wręczył siostrom Stanisława Ludzi Krzyż Komandorski Orderu Odrodzenia Polski, przyznany partyzantowi pośmiertnie przez Prezydenta RP. Na zakończenie mszy wojewoda odczytał list skierowany do zebranych przez premiera Mateusza Morawieckiego. Głos zabrał także prezes IPN dr Jarosław Szarek.

– Stanisław Ludzia „Harnaś” był prostym żołnierzem. Poszedł do lasu, aby walczyć o wolną Polskę. Był dobrym żołnierzem, bo szybko zauważył go legendarny dowódca partyzancki Józef Kuraś „Ogień”. „Harnaś” został jego adiutantem, a potem gdy oddział „Ognia” rozbito, Stanisław Ludzia tworzył kolejne, stając na ich czele – powiedział prezes IPN. – Dzisiaj kładziemy kamień pod fundament gmachu Rzeczpospolitej, bo pamięć o naszych dziejach, o najlepszych synach Ojczyzny, jest jednym z fundamentów trwania naszej wspólnoty.

W homilii abp Marek Jędraszewski, Metropolita Krakowski, porównał tragiczną historię Narodu Wybranego do dziejów Polski. Polacy, jak mówił, wielokrotnie na przestrzeni dziejów byli okłamywani, ich historia była przeinaczana. Metropolita podkreślił, że w czasach II Wojny Światowej prawdziwym patriotami byli jedynie ci, którzy walczyli z okupantem, kochali ojczyznę nad życie i byli wierni złożonej przysiędze. Takim żołnierzem był Stanisław Ludzia, ps. „Harnaś”.

Arcybiskup przedstawił życiorys Stanisława Ludzi ps. „Harnaś”, który walczył z okupacją hitlerowską i sowiecką. 28 listopada 1949 roku został wydany na niego wyrok śmierci za działalność opozycyjną. Metropolita podkreślił, że kolejnym wyrokiem, który wydano na Stanisława Ludzię, ps. „Harnaś” było skazanie go na zapomnienie. Naród Polski powinien mimo wszystko pamiętać o swoich bohaterach, czcić ich pamięć, tylko dzięki temu Polacy mogą trwać w prawdzie, na przekór wszelkim kłamstwom. Postawa niezłomnych bohaterów, których w życiu dosięgło wiele cierpień i zdrad powinna skłaniać do tego, by być odważnym i nie poddawać się.

– Ilekroć opowiadamy się za najwyższą prawdą jaką jest Bóg, wyzwalamy się z kłamstwa i przechodzimy ze śmierci do życia, kroczymy drogami naszych niezłomnych bohaterów. Drogami Stanisława Ludzi, którego pogrzeb w majestacie Rzeczpospolitej Polskiej w obliczu Jezusa zmartwychwstałego i ukrzyżowanego nas dziś zjednoczył – zakończył. metropolita.

Stanisław Ludzia spoczął na Cmentarzu Rakowickim. Uroczystość miała asystę wojskową.

Stanisław Ludzia ps. „Harnaś” (1923-1950) urodził się 1 czerwca 1923 r. w Ostrowsku w powiecie nowotarskim. Pochodził z rodziny chłopskiej Wojciecha i Anny z d. Wróbel. Przed wybuchem wojny ukończył cztery klasy szkoły powszechnej.

Podczas okupacji niemieckiej pracował na roli. Dopiero w czerwcu 1944 r. związał się z oddziałem Ludowej Straży Bezpieczeństwa Józefa Kurasia „Ognia”. Po zajęciu Nowego Targu przez Armię Czerwoną wstąpił do MO. W kwietniu 1945 r. wraz z innymi „ogniowcami” zdezerterował z posterunku i udał się w góry, gdzie odtwarzany był oddział partyzancki.

W październiku 1945 r. wyjechał najpierw do Zabrza, a następnie do Gliwic, gdzie pracował pod fałszywym nazwiskiem jako robotnik. Wiosną 1946 r. został ponownie zmobilizowany do oddziału i wrócił w Gorce. Tam otrzymał broń i został mianowany adiutantem „Ognia”. Brał udział m.in. w zabezpieczaniu ślubu Kurasia, a następnie w walce z obławami bezpieki w maju 1946 r. Uczestniczył też w rozbiciu dowodzonego przez Stanisława Wałacha oddziału prowokacyjnego UB.

21 lutego 1947 r. odniósł rany w walce z UB i KBW w Ostrowsku, w której zginął Kuraś. Ludzia zdołał przedrzeć się przez pierścień obławy i uciec z zasadzki. 1 marca 1947 r. ujawnił się w PUBP w Nowym Targu.

We wrześniu 1947 r. zagrożony aresztowaniem przyłączył się do dowodzonego przez Józefa Świdra „Mściciela” oddziału partyzanckiego „Wiarusy”. W grupie „Mściciela” nadzorował m.in. wkopanie symbolicznego krzyża w miejscu śmierci „Ognia”, a w lutym 1948 r. uczestniczył w walce z obławą KBW w Lubniu (w której zginął „Mściciel”) oraz w obronie bunkra „Wiarusów” nad Harklową. Po śmierci Tadeusza Dymla „Srebrnego” 21 października 1948 r. Ludzia objął dowodzenie grupą.

W połowie 1949 r. oddział został wciągnięty do gry operacyjnej UB. Stanisława Ludzię aresztowano 16 lipca 1949 r. podczas upozorowanego przez bezpiekę przerzutu na Zachód. 28 listopada 1949 r. Wojskowy Sąd Rejonowy w Krakowie skazał go na śmierć. Egzekucję przeprowadzono 12 stycznia 1950 r. w więzieniu przy ul. Montelupich w Krakowie. Szczątki Stanisław Ludzi potajemnie pogrzebano na cmentarzu Rakowickim, gdzie eksperci Biura Poszukiwań i Identyfikacji IPN w Krakowie odnaleźli je w październiku 2017 r.

Źródło: IPN, Kuria Metropolitarna w Krakowie, oprac. r/ zdj. Joanna Adamik / Archidiecezja Krakowska
Reklama
komentarze
Reklama
Pod naszym patronatem
Partnerzy malopolskaonline.pl