Aktualności
Piątek, 17 stycznia 2014 16:40

Minister Władysław Kosinak-Kamysz spotkał się ze studentami oraz samorządowcami z Podhala, Spisza i Orawy

NOWY TARG. Minister Pracy i Polityki Społecznej spotkał się dziś i ze studentami i uczniami oraz z samorządowcami i przedstawicielami instytucji państwowych. Oba spotkania były ciekawe i przedstawiciela rządu "nie oszczędzano", bowiem osoby które przyszły na spotkanie z ministrem były do rozmowy przygotowane.
Młodym potrzebny jest zawód

W części zorganizowanej dla uczniów i studentów, minister najpierw podkreślił "niewielką różnicę wieku dzielącą jego i słuchaczy". Rzeczywiście, Władysław Kosiniak-Kamysz to najmłodszy minister w obecnym rządzie. Ma 32 lata, a tekę ministra dzierży od dwóch lat. Gość omówił pobieżnie kierunki studiów na PPWSZ chwaląc uczelnie, że "bardzo dobrze odczytała potrzeby rynku". - Daje ona wam wybór, oferuje zawody dające wam perspektywę zatrudnienia. Szczególnie kierunki urbanistyczne i szeroko rozumianą medycynę, czyli tzw. białe miejsca pracy - mówił do studentów. Potem dodał: - Szkoła zawodowa ma największą przyszłość. Jesteście w szkole zawodowej, a w Polsce potrzeba szkół zawodowych na każdym poziomie, czyli szkół dających zawód. Dzisiaj odpowiedzią na bezrobocie jest kształcenie dualne, jak w Niemczech. Kształcenie dualne, czyli w jednym czasie praktyka i teoria. Pytanie, jak wam ułatwić wejście na rynek. Decyzja o zawodzie zapada nie w momencie ukończenia szkoły, ale w momencie jej wyboru.

Trzeba wciąż się uczyć, szkolić i zmieniać profesję

Minister był pełen optymizmu. Mówił: - Tu mieszkają ludzie gospodarni. To szansa dla was, młodych. Tak samo jak ulgi, które wam proponujemy. Po kryzysie, który trwa od 2008 roku i z którego wydaje się, że wychodzimy to jest pierwszy rok, gdy stopa bezrobocia nie wzrasta.

- Dziś nie ma szkoły, która dawałaby umiejętności na całe życie. Dziś kończąc szkołę trzeba rozpocząć proces kształcenia ustawicznego, by dostosować się do potrzeb rynku - mówił minister. Jak dodał - tylko 4 procent Polaków kształci się przez całe życie, podczas gdy średnia w Europie jest dwa razy wyższa. Minister kilkakrotnie powoływał się na przykłady z Niemiec, gdzie - jego zdaniem - kwestia rynku pracy jest znacznie lepiej rozwiązana.

Propozycje

Pytany o oferty rządu dla absolwentów wymienił pilotażowy projekt prowadzony w trzech województwach, w tym w Małopolsce - w ramach którego proponowane są kredyty, pożyczki nisko-oprocentowane, bony stażowe, zatrudnieniowe i migracyjne (dla tych którzy mają ponad 80 km do pracy, albo droga w obie strony zajmuje 3 godziny) oraz inne działania służące obniżeniu kosztów pracy, a także nowy program "Tanie mieszkania na wynajem". Padły słowa o potrzebie obniżenia składek dla młodych pracowników, jako formie zachęcenia pracodawców do zatrudniania absolwentów oraz zwrocie kosztów utworzenia miejsc pracy.

Szkoda, że w tej części spotkania zabrakło na sali pracowników PUP. Zaproszeni zostali dopiero na drugą część i wtedy okazało się, że większość informacji o bonach, pożyczkach i innych formach wsparcia finansowego to dopiero zapowiedzi.

Na pytanie - jak wyglądała jego droga zawodowa, minister odpowiedział, że zaraz po studiach - poszedł zarejestrować się do Urzędu Pracy. Tłumaczył, że takie były przepisy iż nie mógł od razu starać się o miejsce w szpitalu jako rezydent, czy stażysta. Obecnie rekrutacja odbywa się w trakcie stażu.

Praca za granicą - szansa czy konieczność

Studenci pytali m .in. o specjalne strefy ekonomiczne, ale i o to "czy wyobraża sobie sobie pan minister, że 67-letniego fizjoterapeutę, który dźwiga pacjenta z łóżka" oraz "dlaczego jest więcej ofert pracy za granicą niż w kraju".

Odpowiadając na pytanie dotyczące wieku emerytalnego, minister Kosiniak-Kamysz bronił tej decyzji rządu, mówić m. in., że praca staje się coraz lżejsza, większość czynności wymagających siły jest ułatwiona przez urządzenia wspomagające.

Z kolei pracę za granicą minister uznał nie za konieczność, ale za szansę. - Na tym terenie wiele osób pracowało za granicą. To była nobilitacją dla rodziny, która miała kogoś kto pracował w USA czy Austrii - mówił, zapominając chyba, że w tamtych czasach ludzie musieli wyjeżdżać za pracą - z biedy.

- Teraz największą wartość jaką dała nam UE do swoboda przepływu: ludzi, towarów, usług i kapitału. Oczywiście wolałbym, żeby Polacy pracowali w Polsce, żeby tu rodziły się dzieci - przyznał minister. Dodał, że praca za granicą to szansa i namawiał do optymizmu.

Samorządowcy proponują zmiany w ustawach

Podczas spotkania z samorządowcami padały propozycje zmian w przepisach - administracyjnych, ustawie o zamówieniach publicznych. Mówiono o reformie czekającej Urzędy Pracy, potrzebie rozwiązań systemowych.

Wskazywano na konieczność zmiany sposobu podejścia do osób zarejestrowanych jako bezrobotne, które nie chcą podjąć pracy, mimo proponowanych im ofert.

Od władz PPWSZ minister otrzymał m. in. medal pamiątkowy, a od samorządowców a konkretnie od Stanisława Barnasia z PSL, organizatora spotkania - ciupagę. Trochę się martwił tym, jak wniesie ją na pokład samolotu, bowiem po wizycie w Nowym Targu wylatywał do Warszawy. W planach miał jeszcze spotkanie w Szczawnicy, ale je odwołał tłumacząc potrzebą wieczornego spotkania w Kancelarii Premiera.

Sabina Palka, zdj. Michał Adamowski
Reklama
galeria zdjęć
komentarze
Reklama
Pod naszym patronatem
Partnerzy malopolskaonline.pl