Aktualności
Środa, 24 sierpnia 2016 14:47

Magiczne dni w Krynicy

Uczestniczę w Festiwalu Kiepury od wielu lat, a moje zainteresowanie tym wydarzeniem zawdzięczam Bogusławowi Kaczyńskiemu. Lata temu, będąc w Krynicy zupełnie przypadkiem natknąłem się na plenerowy koncert na Deptaku - zachęcony osobą prowadzącego go Kaczyńskiego którego znałem z telewizji przystanąłem… i tak już zostało.
Zastanawiałem się co w tym festiwalu jest takiego, co sprawia, że czekam na kolejny rok, kolejny sierpień i kolejną sposobność do wizyty w Krynicy. Nie potrafię znaleźć na to jednoznacznej i krótkiej odpowiedzi, ale jest kilka aspektów które z pewnością nie pozostają bez znaczenia.

Miejsce
Chłopak z Sosnowca - jak nazywano Jana Kiepurę w Krynicy zbudował hotel Patria. Istniejący do dziś obiekt w latach 30-tych ubiegłego wieku był jednym z najnowocześniejszych i najbardziej luksusowych obiektów tego typu. Mimo że minęło ponad 80 lat w Krynicy daje się odczuć ciągle klimat tamtego przedwojennego kurortu. Nowoczesne gmachy sąsiadują z drewnianymi budynkami które pamiętają tamte czasy. Szeroka promenada przy której stoją wpisuje się w ten krajobraz idealnie, szczególnie z wolno spacerującymi po niej kuracjuszami.

Czas
Sierpień czyli miesiąc w którym atrakcyjne turystycznie miejsca przeżywają prawdziwe oblężenie dla Krynicy okazuje się łaskawy. Nawet w szczycie sezonu, mimo zauważalnego ruchu czas spędza się tu przyjemnie, bez korków, kolejek i tłoku. Na Deptaku wskazówki zegara jakby zwalniają, nikt nigdzie się nie spieszy i chętnie daje zająć swą uwagę nawet tym, czego najmniej by się spodziewał.

Muzyka
Najlepsze w kiepurowskich festiwalach jest to, że każdy znajdzie w ich programie coś dla siebie. Każdego wieczoru w Pijalni Głównej odbywają się biletowane koncerty galowe. W tym roku na każdym z nich na widowni zasiadało ponad tysiąc osób. To dużo, tym bardziej że forma tych koncertów jest zobowiązująca i co do stroju i co do zachowania - stąd dedykowana raczej miłośnikom wydarzeń tego rodzaju. Inaczej jest na otwartych koncertach, a właściwie spektaklach których w trakcie festiwalu nie brakuje. Już w pierwszy festiwalowy dzień, kiedy jeszcze przed oficjalnym koncertem inauguracyjnym w Pijalni Głównej przed Patrią - hotelem Kiepury przygotowano plenerowe widowisko podziwiało go 4 tysiące osób!

Kiepura jak żywy
Nasz najlepszy śpiewak kochał to co robił. Śpiewał chętnie i nigdy nie dał się długo prosić publice skandującej „Jasiu śpiewaj!”

Ku uciesze tłumu śpiewał na tarasie „Patrii”, na dachu samochodu czy z okna warszawskiego hotelu, nie inaczej było i tym razem.



W przygotowanej na początek festiwalu inscenizacji widzowie przenieśli się do roku 1935 gdy Kiepura wraz z żoną Martą Eggert przybył do Krynicy. Podjechał pod „Patrię” pod którą już czekali już Kryniczanie i zaśpiewał dla nich. Chwilę później, dał się namówić na wizytę na krynickim Deptaku.

Uśmiechnij się
Krótko przed godziną 19-tą na Deptaku pojawił się odkryty automobil z Kiepurą i jego małżonką w środku i skierował się w stronę Muszli Koncertowej, gdzie na śpiewającego już z samochodu Kiepurę czekali licznie przybyli wielbiciele. Tak rozpoczął się nowy festiwalowy cykl wymyślony, wyreżyserowany i ze swadą prowadzony przez Łukasza Lecha, a nazwany „Uśmiechnij się z Kiepurą”.

Każdego dnia na spotkanie z Kiepurą i Martą Eggerth na Deptaku czekało blisko 2 tysiące osób. Stali wokół samochodu, siedzieli na tarasach w Starym i Nowy Domu Zdrojowym, niektórzy w kawiarniach na przeciwko Muszli. We wspaniałej, ale niezobowiązującej atmosferze zasłuchiwali się w piękne pieśni przeplatane dowcipnymi anegdotami opowiadanymi przez prowadzącego.



Kiedy w sobotę kończącą festiwal Jan Kiepura z żoną po raz ostatni zajechali na promenadę zgromadzona tłumnie publika zaśpiewała dla nich jedną z ulubionych pieśni Kiepury. „Wielka sława to żart, książę błazna jest wart …” niosło się siłą kilkuset gardeł przez krynicki deptak. Jakub Oczkowski i Anna Lasota - artyści wcielający się w rolę Jana Kiepury i Marty Eggerth w tych spektaklach zrewanżowali się zgromadzonym nieco zmodyfikowana arią z „Zemsty nietoperza” śpiewając „Wypijmy Kryniczanki dzban - Słotwinkę, Zuber, Jan. Za zdrowie wszystkich panów, pań - vivat Kiepura nam!”

I to jest właśnie ten klimat, który sprawia że chętnie wraca się na krynicki festiwal. Vivat Kiepura, vivat Krynica, vivat Organizatorzy!


Wojciech Rajski
Reklama
komentarze
Reklama
Reklama
Najczęściej czytane
Reklama
Pod naszym patronatem
Partnerzy malopolskaonline.pl